30 lat od ostatniego studyjnego albumu Genesis. Powrót do jednego z najbardziej wyjątkowych rozdziałów w historii zespołu.
W 2027 roku mija dokładnie 30 lat od premiery „...Calling All Stations...” – ostatniego studyjnego albumu w historii Genesis. Ray Wilson śpiewał na tej płycie, współtworzył ją i nagrał jako członek Genesis. To właśnie jego charakterystyczny, mroczny wokal stał się głosem ostatniego studyjnego rozdziału legendarnej grupy. Wilson dołączył do Genesis po odejściu Phila Collinsa. Miał wówczas zaledwie 28 lat, ale za sobą już ogromny sukces – jako wokalista Stiltskin zdobył pierwsze miejsce brytyjskiej listy przebojów utworem „Inside”, który stał się również jednym z najbardziej rozpoznawalnych rockowych przebojów lat 90. w Europie.
Już pierwsze spotkanie z muzykami Genesis pokazało, że jego głos może otworzyć przed zespołem zupełnie nowy rozdział.
„Gdy Ray przybył pierwszego dnia, był bardzo pewny siebie. Zrobił na nas ogromne wrażenie” – wspominał Mike Rutherford.
Obdarzony zupełnie innym od Phila Collinsa głosem Wilson wniósł do Genesis mroczniejszą, bardziej szorstką barwę, nasuwającą naturalne skojarzenia z Peterem Gabrielem i wcześniejszym okresem działalności grupy. Jego pojawienie się wpłynęło również na kierunek, w którym podążył nowy materiał.
Tak powstało „...Calling All Stations...”. Ray Wilson nie był jedynie wokalistą wykonującym przygotowany wcześniej materiał. Jako członek Genesis uczestniczył w procesie powstawania płyty, współtworzył ją i nagrał z zespołem ostatni studyjny album w jego historii.
Podczas koncertów pojawią się utwory z „...Calling All Stations...”, ale także największe przeboje Genesis, w tym kompozycje, które znalazły się w repertuarze pamiętnej trasy Genesis z Rayem Wilsonem w składzie.